Przegłosowano dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym (ACTA 2).

« Aktualności 28 marca 2019

Chwilę po pojawieniu się informacji o przyjęciu dyrektywy przez media przetoczyła się lawina komentarzy. Jedni cieszyli się wskazując, iż dyrektywa zapewni należytą ochronę twórcom i umożliwi im wynagradzanie z tytułu rozpowszechniania ich utworów w Internecie, inni podnosili, że jest to kolejny krok do cenzury oraz upadku ostoi wolności jaką jest Internet.

zdjęcie_6

Jaki jest cel dyrektywy?

Celem dyrektywy jest zagwarantowanie, aby zarówno autorzy, jak i podmioty praw autorskich otrzymywali należną część wartości generowanej poprzez korzystanie z ich utworów i innych przedmiotów objętych ochroną. Jak czytamy w uzasadnieniu wniosku dotyczącego dyrektywy, wskutek rozwoju technologii cyfrowych, pojawieniu się nowych modeli biznesowych i zwiększenia roli Internetu, pojawiła się potrzeba uregulowania tych praw.

Skąd te kontrowersje?

W przestrzeni publicznej, głównie wśród użytkowników Internetu, szczególne kontrowersje wzbudziły dwa zapisy.

Pierwszy z nich, nazwany powszechnie podatkiem od linkowania, ma zagwarantować ochronę publikacji prasowych w zakresie cyfrowych sposobów korzystania. Art. 11 (obecnie art. 15) wprowadza dodatkowe prawa pokrewne dla wydawców prasy, tj. pozwala on wydawcom na występowanie o wynagrodzenie za korzystanie z ich publikacji online. Zmiana ta silnie wpływa na działalność platform internetowych, których zadaniem jest zbieranie i udostępnianie treści wytworzonych przez innych. Przykładowo, po otwarciu przeglądarki Google, pojawiają się wybrane treści prasowe, które po kliknięciu na daną treść, przekierowują użytkownika na stronę internetową, z której pochodzą (funkcja ta nazywa się Google News).

Drugi, stanowiący dla przeciwników reformy główny argument przemawiający za zagrożeniem wolności w Internecie dotyczy art. 13 (obecnie art. 17) dyrektywy. Przepis ten nakłada na dostawców usług, którzy przechowują i zapewniają dostęp do dużej liczby utworów i innych przedmiotów objętych ochroną prawnoautorską obowiązek monitorowania treści zamieszczanych w Internecie oraz stosowania mechanizmów blokujących udostępnianie przez użytkowników danych, które naruszają prawa autorskie. Przepis ten dotyczy głównie dużych podmiotów, które udostępniają treści, tj. Facebook, Google, YouTube czy portal Chomikuj.pl.

Czy wolność Internetu jest zagrożona?

W pierwszej kolejności podkreślić należy, że dyrektywa (w przeciwieństwie do rozporządzenia) musi zostać implementowana przez państwa członkowskie. Oznacza to, że państwa członkowskie mają możliwość wyboru kształtu i sposobu wdrożenia nowych przepisów, oczywiście z uwzględnieniem zakładanego celu dyrektywy.

Po drugie, przepisy dyrektywy nakładają w głównej mierze obowiązki na dostawców usług, natomiast w mniejszym zakresie wpływają na działalność samych użytkowników Internetu.

Co istotne, dyrektywa nie ma zastosowania do takich zbiorów jak np. encyklopedie online, archiwa edukacyjne i naukowe oraz platformy sprzedażowe.

Obowiązkom wynikającym z dyrektywy podlegać zatem będą portale, których głównym celem jest gromadzenie i publiczne udostępniania przez użytkowników portali dużej ilości treści chronionych prawami autorskimi.

Co postanowienia dyrektywy oznaczą dla twórców i użytkowników Internetu?

Wprowadzenie zapisów dyrektywy w życie powinno pozytywnie wpłynąć na interesy twórców. Uzyskają oni bowiem gwarancję egzekucji swoich praw oraz zapewnienia wynagrodzenia za udostępniane, a wytworzone przez nich, treści.

Natomiast trudno jednoznacznie ocenić skutki jakie wiążą się z wprowadzeniem dyrektywy dla użytkowników Internetu.

Z pewnością warto zauważyć, że wszystkie dotychczas znane formy dozwolonego użytku nadal będą obowiązywać. Uprawnienia nadane wydawcom prasy w formie tzw. podatku od linkowania nie mają zastosowania do prywatnych i niekomercyjnych sposobów korzystania przez użytkowników z publikacji prasowych. Nie obejmują także linkowania, pojedynczych słów i bardzo krótkich wycinków.

Dodatkowo, użytkownik portalu ma posiadać możliwość złożenia skargi i dochodzenia roszczeń w przypadku, gdy udostępniane przez niego treści zostaną zablokowane. Na razie nie wiadomo jednak w jakiś sposób zostaną one wprowadzone, a przede wszystkich na ile efektywne będą.

Podsumowując, podjęcie próby uregulowania kwestii wynagradzania twórców za udostępnianie ich twórczości w sferze cyfrowej należy ocenić jako zjawisko pozytywne. Jednak każda idea może spotkać się z błędną interpretacją jej założeń, dlatego z ostateczną oceną dyrektywy warto wstrzymać się do czasu wdrożenia jej postanowień do krajowego porządku prawnego.

28.03.2019 r., adw. Magdalena Piechowicz

   Nasza strona używa plików cookies. Pliki cookies wykorzystujemy w celu umożliwienia prawidłowego działania naszej strony internetowej oraz w celu prowadzenia anonimowych statystyk i innych działań analitycznych przedstawiających sposób korzystania ze strony internetowej przez użytkowników. Dalsze korzystanie ze strony internetowej oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Użytkownik może samodzielnie dokonać zmiany warunków przechowywania plików cookies w przeglądarce internetowej, z której korzysta.

Więcej informacji, w szczególności dotyczących przetwarzania danych osobowych, znajduje się w Polityce prywatności dostępnej tu.